Dojazd rowerem do pracy w kobiecym stylu i z pasją

Karolina Sojka 14/07/2021

Spis Treści

    Do pracy zwykle dojeżdżałam autem – wygodnie, ciepło, ale nie zawsze szybko, nie zawsze na czas, nie zawsze bezpiecznie. Zdarzało się, że utknęłam na obwodnicy, bo wypadek, bo „niedzielny kierowca wyjechał w trasę”… Rożnie bywa. Trochę trwało zanim przekonałam się, że do biura można dojechać w inny sposób. Rowerem do pracy mam 15 km, autem ok. 17 km.

    W końcu o tym pomyślałam, „hmmm… a może by tak zamienić auto na rower?” Nie dość, że trasa w moim wypadku prowadzi przez las, to nie ma korków, wypadków i spalin, jakie się wdycha jadąc autem! Ekologia, oszczędność na benzynie i ja w ruchu! To mnie przekonało! I tak oto zaczęłam swoją codzienną rowerową przygodę.

    Do pracy jadę rowerem – codzienna trasa, codzienne spotkania

    do pracy rowerem

    W jedną stronę mam 15 km, czyli muszę wieźć ze sobą rzeczy na zmianę, kosmetyki – tak, bo jak już dojadę, chcę wyglądać i czuć się kobieco, no i prowiant, żeby nie zemdleć w pracy – jak już dojadę ;) W sakwie rowerowej zawsze jest również dętka zapasowa – póki co od 5 lat jak dojeżdżam rowerem, ani razu się nie przydała.

    Wyjazd z domu ok. 07:00 – ruch niewielki jeszcze, śmigam ścieżką rowerową jakieś 4 km, a potem już tylko przez las. I cisza, tzn. nie zupełnie, bo ptaki koncertują o tej godzinie przepięknie i donośnie. Powietrze pachnie niesamowicie! Od czasu do czasu spotykam po drodze wiewiórkę, która ciągle jest zajęta – biega, skacze, szuka czegoś, nawet nie zauważa że ktoś pędzi przez las. Zdarza się, że na drodze pojawi się pięknooka sarenka. Na górce, za torami widzę pasące się konie. Na polanie w okresie wiosennym dumnie przechadzają się żurawie… Piękna ta podróż do rowerem do pracy.

    rowerem do pracy|(fot. Krzysztof Nowak)

    Za każdym razem podczas jazdy spotykam innych rowerzystów, pomimo że nie znamy się osobiście, uśmiechem machamy sobie na przywitanie.

    Nie mam zbyt łatwej trasy – dojeżdżam spocona, zmęczona, ale to chwilowe.

    do pracy jadę rowerem

     


    CZYTAJ TAKŻE:


    Wyposażenie na dojazd rowerem do pracy

    Rzeczy w których jeżdżę, szybko wysychają, mam ze sobą kosmetyczkę, w której pomieszczę drobiazgi, jakie mogą znaleźć się w kobiecym niezbędniku. Doświadczenie nauczyło mnie, jak ważna w takich sytuacjach jest funkcjonalność i waga rzeczy, które mam na sobie i ze sobą. Koszulka termoaktywna i spodenki zapewnią komfort podczas jazdy w terenie. Gdybym miała na sobie klasyczną bawełnę czułabym na sobie jej ciężar i dyskomfort z powodu nieodprowadzania wilgoci (a w pracy schnięcie rzeczy z bawełny zajęłoby cały dzień). Ręcznik szybkoschnący porównaniu z klasycznym frotowym, zajmuje mało miejsca, jest bardzo chłonny i łatwy w pielęgnacji. Ważne jest dla mnie, aby mieć przy sobie niezbędne rzeczy jak telefon, chusteczka higieniczna czy klucze do domu, dlatego saszetka biodrowa jest najlepszym rozwiązaniem. Wszystko pod ręką – jak w damskiej torebce ;)

    W łazience pracowniczej obmywam się, przebieram w czyste rzeczy, podkręcam rzęsy, kilka kropel perfum i zaczynam pracę! Nie jestem już zmęczona, mało tego, mam jeszcze więcej energii!

    AAAAA! Nie zaznałabym tego jadąc autem. Nie zauważyłabym zwierząt, nie słyszałabym świergotu ptaków, nie poczułabym zapachu lasu. I nie miałabym takiej kondycji jaką mam teraz. Zdarzają się dni, kiedy wiatr mocno wieje, a zimno daje się we znaki, ale to też wszystko chwilowe. Szybko się rozgrzewam podczas jazdy, a poza tym jestem warstwowo ubrana. Na chłodniejsze dni na koszulkę termoaktywną zakładam softshell, który idealnie chroni przed wiatrem plus getry termoaktywne lub spodnie softshellowe – to już w okresie jesienno-wiosennym. Owszem, są dni kiedy do pracy przyjechałam przemoczona do suchej nitki, bo deszcz mnie zaskoczył, a przy temperaturze letniej nie było sensu zakładać nic więcej jak spodnie plus koszulkę z krótkim rękawem.

    dojazd rowerem do pracy

    Rower moją pasją, z pokolenia na pokolenie

    Przemoczona, rower ubłocony – co z tego? To są przygody wpisane w podróżowanie rowerem! Wszystko przecież wyschnie. To co przejechałam, z wiatrem, czy pod wiatr, ze słońcem czy deszczem a nawet burzą – jest bezcenne! Lata temu moi rodzice pokazali, że jazda rowerem daje ogromną radość i wiele możliwości. Dzisiaj ja zarażam pasją moją 3-letnią córkę, która do przedszkola już teraz dojeżdża na dwóch kółkach.

    rowerem do przedszkola

    Powiązane Wpisy

    Powiązane produkty