Co to jest liofilizacja i jak wybrać najlepszą żywność liofilizowaną na szlak?

Co to jest liofilizacja i jak wybrać najlepszą żywność liofilizowaną na szlak?

Spis Treści

    Długa wędrówka, jedzone na szybko batoniki lub kanapki przegryzane kabanosem i głód pod koniec dnia. Każdy z nas zapewne nie raz doświadczył takiego uczucia na szlaku. Zmierzając w kierunku schronienia po całodniowym wysiłku marzy się tylko o pysznym, ciepłym posiłku, który pozwoli zregenerować siły na dalsze przygody. Jak zaspokoić wilczy głód? Jak smacznie a przy tym dobrze zejść? Czas wypróbować liofilizaty! Na samym początku warto zwrócić uwagę, że liofilizaty, to nie typowe dania z proszku! Nie można porównywać „zupek chińskich” i „gorących kubków” do posiłków liofilizowanych. Chemiczne dania instant nie są w stanie zapewnić odpowiednich wartości odżywczychdla organizmu, co przy dłuższym i intensywnym górskim wysiłku jest niezwykle istotne.

    - CZYTAJ TAKŻE -

    Co to znaczy, że żywność jest liofilizowana?

    Producenci liofilizatów bazują na procesie tzw. suszenia sublimacyjnego. Polega on na zamrożeniu jakiegoś materiału (np. spożywczego), a następnie usunięciu z niego wody przez odparowanie lodu (co oznacza, że zamrożona woda ze stanu stałego przechodzi bezpośrednio w stan gazowy). Aby było to możliwe, cały proces odbywa się pod znacznie obniżonym ciśnieniem. Gotowy liofilizat, to wciąż ta sama substancja, tylko wysuszona, o bardzo niskiej zawartości wody (od 1 do 1,5%). Jest więc znacznie lżejsza od swojej pierwotnej wersji (osiąga zaledwie jedną dziesiątą jej wagi!), co dla podróżnika noszącego na plecach wszystko, co niezbędne, jest niewątpliwym atutem. Żywność liofilizowana po ponownym kontakcie z wodą odzyskuje dawną postać. Właśnie dlatego w latach 50. XX wieku jej produkcja została zapoczątkowana na zlecenie rządu USA, zapewniając żołnierzom, a także astronautom jedzenie o długim okresie przydatności, niewielkiej wadze, ale dużej wartości odżywczej.

    kuchnia na biwaku

    Fot. Paweł Cyrulik

    Co jadło się w górach zanim wynaleziono liofilizaty?

    Zanim jedzenie liofilizowane zaczęło być produkowane na masową skalę, miłośnicy wielodniowych eskapad radzili sobie na różne sposoby. Od wieków znany był np. pemmikan. Potrawa ta wymyślona została przez Indian, a jej głównym składnikiem jest suszone mięso, którego smak z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu (również nie każdy podróżnik jada mięso). Brano ze sobą także słodycze, które na dłuższą metę są ciężkie dla żołądka, tracą też swoje walory smakowe po zamarznięciu; kanapki, jednak te szybko stają się nieświeże; różnego rodzaju konserwy, opakowania z gotowymi posiłkami, których ciężar przy każdym kroku przypominał wędrowcom o istnieniu grawitacji, czy tzw. chińskie zupki oraz gorące kubki, które niestety nie mogą zaoferować organizmowi nic poza konserwantami… Dziś to dania liofilizowane stanowią podstawę dziennego jadłospisu uczestników wypraw górskich, rowerowych, wodnych, a nawet… kosmicznych. Są dobrodziejstwem dostępnym nie tylko dla profesjonalistów, ale i amatorów wymagających podróży.

    Jak smakuje żywność liofilizowana? Czy da się to jeść?

    Wybór jedzenia liofilizowanego w sklepach jest dość duży. Można znaleźć tam zarówno dania kuchni tradycyjnej, jak i wegetariańskiej, a nawet wegańskiej. Najczęściej są to: makaron, kasza i ryż z różnymi sosami oraz dodatkami, a więc dania typowo obiadowe. Na rynku dostępne są również zupy, różnego rodzaju desery, a także po prostu owoce czy warzywa. Wśród tak wielu propozycji z pewnością można odnaleźć coś dla siebie. Smak dań liofilizowanych dość mocno różni się od ich „normalnych” odpowiedników i nie każdemu pasuje. Można jednak przymknąć na tę kwestię oko, gdyż liofilizaty umożliwiają nam zjedzenie czegoś ciepłego i wartościowego w naprawdę trudnych warunkach. Warto też mieć ze sobą podstawowe przyprawy, które niewiele ważą, a potrafią uratować smak niemal każdej potrawy.

    - CZYTAJ TAKŻE -

    Kaloryczność dań liofilizowanych i wpływ na zdrowie piechura

    Wybierając się na dłuższą trasę, warto mocno pochylić się nad kwestią posiłków. Nie sztuką bowiem jest jeść dużo, ale trzeba to robić mądrze. Ma to tym większe znaczenie, im dłużej przewidujemy być odcięci od „normalnego” jedzenia. Podczas wytężonego wysiłku czy to w górach, czy eksplorując bezkresne równiny, wydalamy m.in. sole mineralne odpowiedzialne za prawidłowe działanie mięśni. Organizm zużywa dużo energii wytwarzanej dzięki spalaniu związków wysokoenergetycznych: tłuszczów i węglowodanów. Dlatego, aby utrzymać jak najwyższą wydolność i kondycję, konieczne jest spożywanie pełnowartościowych posiłków, które dostarczą odpowiednią ilość witamin, minerałów, białka oraz węglowodanów. Wszystko to znajdziemy właśnie w żywności liofilizowanej, która w procesie produkcji nie wymaga korzystania z konserwantów i nie traci składników odżywczych. Trzeba też pamiętać, że wraz ze wzrostem wysokości spada apetyt. W związku z tym należy jeszcze mocniej zwrócić uwagę na właściwą dietę, aby nasz organizm był bezpieczny, a jednocześnie zwarty i gotowy do podjęcia nawet najbardziej wymagających wyzwań.

    liofilizaty Lyo Food

    Risotto i kurczak w pięciu smakach, Lyo Food

    Jak przygotować żywność liofilizowaną? Czy pełna kuchnia jest potrzebna?

    Być może nie czujesz się wirtuozem w kuchni, a może przeciwnie – bardzo lubisz gotować, ale obraz siebie robiącego posiłek po całodniowym wysiłku nie napawa Cię optymizmem. Mam dobrą wiadomość – nie ma nic prostszego niż przygotowanie dań liofilizowanych! Potrzebne będzie tylko opakowanie wraz z jego sycącą zawartością i gorąca przegotowana woda (warto więc na dłuższe wyprawy zaopatrzyć się w małą kuchenkę turystyczną i oczywiście – wodę). Należy otworzyć opakowanie, usunąć z niego torebkę z pochłaniaczem tlenu (to ważne, by nie pomylić jej z przyprawami!), zalać ilością wody zasugerowaną przez producenta i dobrze wymieszać zawartość. Następnie zamykamy woreczek (przeważnie opakowania posiadają zamknięcia strunowe) i czekamy od około pięciu do dziesięciu minut. Po tym czasie danie jest gotowe – można je jeszcze ewentualnie przyprawić według własnych upodobań.

    liofilizaty Їdlo

    Zupa grzybowa i kasza kukurydziana z chia i makiem, Їdlo

    Cena i przegląd gotowego jedzenia liofilizowanego na rynku outdoorowym

    Przy wyborze dań warto zwrócić uwagę na stosunek kaloryczność/waga. Zdarza się bowiem, że niektóre z nich pomimo niższej wagi są bardziej odżywcze. Niestety jest też jedno „ale” – trudno znaleźć bardzo tanie liofilizaty. Zdecydowanie nie powinno się jednak kierować wyłącznie ceną. Warto zainwestować w to, by nasze podniebienie było zadowolone, a przede wszystkim, by nie zabrakło nam mocy w kluczowym momencie wyprawy. Standardowo ceny dań bądź całych zestawów zestawów wahają się między piętnastoma a sześćdziesięcioma złotymi, jednak dobrym pomysłem jest na bieżąco śledzić oferty sklepów, ponieważ często można natrafić na dobrej jakości liofilizaty w promocji.

    Na rynku obecnie dostępnych jest wiele różnych marek oferujących szeroką gamę produktów. Są to między innymi:

    LYO FOOD – o której wspominam jako pierwszej, gdyż jest to polska firma, a jej produkty są cenione w branży outdoorowej i wybierane przez wielu wybitnych sportowców oraz podróżników. Serwowane przez nią potrawy nie zawierają konserwantów, a ich składniki pochodzą z upraw ekologicznych. Firma posiada w swojej ofercie np. tradycyjny węgierski gulasz wieprzowy z kaszą jęczmienną idealny dla miłośników konkretnych i sycących dań.

    SUMMIT TO EAT – to z kolei brytyjski producent liofilizatów, którego dania często występują w porcjach przeznaczonych dla dwóch osób i, na co warto zwócić uwagę, mają naprawdę długą datę ważności – nawet do siedmiu lat (!), dzięki czemu nie musimy się martwić, że zakupiona żywność mogłaby się zmarnować. Firma w swojej ofercie ma również dania wegetariańskie, np. brzmiące pysznie i rozgrzewająco warzywa chipotle chilli z ryżem.

    ЇDLO – czyli ukraińska firma mogąca pochwalić się kompaktowymi opakowaniami, użyciem jedynie naturalnych składników oraz szeroką ofertą obejmującą dania obiadowe, ale również śniadania – m. in. owsiankę z suszonymi owocami, która może być doskonałym pomysłem na śniadanie jedzone w pięknych okolicznościach przyrody.

    To tylko niektóre z dostępnych na rynku firm produkujących żywność liofilizowaną, dlatego jestem pewna, że każdy podróżnik bez większego problemu znajdzie coś dla siebie.

    liofilizaty Summit to Eat

    Makaron z serem i łosoś z brokułami, Summit to Eat

    Jak samemu zrobić żywność liofilizowaną – suszona wołowina

    Popularną przekąską, jaką również uzyskuje się drogą suszenia, jest tzw. beef jerky, czyli suszona wołowina. To pozbawione wody plasterki mięsa, które można spokojnie zabrać na kilkudniową wędrówkę bez obawy o ich zepsucie i przeżuwać je bądź schrupać jak chipsy. Suszona wołowina jest dostępna w sklepach, ale każdy z łatwością może ją wykonać sam. Wystarczy oczyścić mięso i włożyć je na około czterdzieści minut do zamrażarki, by się związało, co spowoduje, że łatwo będzie nam je pokroić. Po tym czasie kroimy wołowinę na plasterki i obtaczamy w marynacie (np. z soli, pieprzu oraz czosnku). Następnie mięso przykrywamy lub umieszczamy w plastikowym woreczku i wstawiamy na noc bądź nawet całą dobę do lodówki. Po tym czasie jest ono gotowe do suszenia. Można w tym celu użyć piekarnika rozgrzanego do około 95 stopni Celsjusza. Wołowina powinna w nim pozostać na około trzy do pięciu godzin. Po tym czasie pożywny „liofilizat” domowej roboty gotowy!

    Szykujesz się na wyprawę? Zajrzyj na e-Horyzont.pl i poznaj szeroką ofertę liofilizatów!

     

    Tekst został uzupełniony przez Małgorzatę Relińską członkinię watahy Jack Wolfskin Wrocław



    Powiązane produkty

    © Copyright 2019 by e-Horyzont. All Rights Reserved.