Dzikie Trójmiasto, czyli dlaczego powrót z pracy potrafi zająć czasem ponad 2-3 godziny

Dzikie Trójmiasto, czyli dlaczego powrót z pracy potrafi zająć czasem ponad 2-3 godziny

Spis Treści

    Specyfiką pracy w „e-Horyzoncie” jest to, że nasza siedziba – mimo że znajduje się w granicach administracyjnych Gdyni – jest na przysłowiowym „końcu świata”. I to jest wielka tego zaleta, przynajmniej dla niżej podpisanego – pozwala mi na codzienne dojeżdżanie do pracy rowerem. I to nie po byle jakiej trasie, przez miasto, wśród sznurów samochodów i w kłębach spalin… o nie! Jadę w większości przez tytułowe "Dzikie Trójmiasto"!

    - CZYTAJ TAKŻE -

    Trasa i wyposażenie

    Mój rowerowy szlak do pracy wiedzie najpierw wzdłuż brzegu Zatoki Gdańskiej – nadmorską trasą rekreacyjną miedzy plażą i Parkiem Reagana w Gdańsku, następnie opłotkami Sopotu (obok hipodromu), wreszcie leśnymi drogami Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego - aż na krańce Gdyni, położone u podnóża Góry Donas (206 m n.p.m.) – najwyższego wzniesienia Trójmiasta.

    Staram się dojeżdżać tak codziennie, bez względu na pogodę. W lecie wystarcza mi koszulka termoaktywna i krótkie spodnie, ale im chłodniej - tym więcej warstw odzienia mam na sobie. W chłodniejsze dni zabezpieczeniem jest mój ulubiony softshell spod znaku Jack Wolfskin, podczas deszczu czy śniegu– nieprzemakalna kurtka, także z „wilczą łapą”. Niezastąpiona jest wielofunkcyjna chusta (typu Buff) albo kominiarka, którą w zależności od potrzeb zakładam pod kask lub zakrywam twarz. Późną jesienią i zimą dodatkowo docieplam się bielizną termoaktywną, na stopach mam podwójne wełniane skarpety. Rower górski Kross Level A2, koła 26" z szerokimi, terenowymi oponami, radzi sobie z piaskiem, błotem, śniegiem... Aparat to albo Panasonic Lumix DMC-FZ72 60x (tzw. kompakt megazoom), albo Canon EOS 1000D z obiektywem Tamron SP 150-600 mm. Nie są to zbyt wymyślne aparaty, ale na moje potrzeby wystarczają). A zatem - jest przygoda! I to codziennie :)

    Dzikie Trójmiasto w obiektywie

    Śmigając o poranku do pracy staram się dotrzeć do celu jak najszybciej - jazda zajmuje mi ok. jednej godziny. Jednak trasa powrotna - teoretycznie szybsza, bo prowadząca w dół, spod Góry Donas aż na poziom morza – wydłuża się często o dodatkowe kilometry i godziny… Dlaczego? To proste, jadąc przez łąki, pola, lasy nie raz i nie dwa natykam się na różne ptaki i zwierzaki. A że z reguły z aparatem się raczej nie rozstaję, spotkania te staram się uwiecznić. Oto efekty:

    mewa śmieszka na tle wejścia do gdańskiego portu

    taniec kruka nad Źródłem Marii w Gdyni

    pisklę bernikli kanadyjskiej w Parku Reagana w Gdańsku

    samica dzięcioła dużego karmiąca młode, Krowie Łąki w Gdyni

    wiewiórka, park Reagana w Gdańsku

    żuraw z młodym, użytek ekologiczny "Jezioro Kackie" w Gdyni

    sójka, Park Zdrojowy w Gdańsku Brzeźnie

    dzierzba gąsiorek, polana Gołębiewo, Gdynia

    wrona siwa, Park Północny w Sopocie

    błotniak stawowy, mokradła pod Wiczlinem, Gdynia

    szczygły w zimowej stołówce, na szyszkach olchy, Potok Oliwski w Gdańsku

    król Parku Reagana w Gdańsku

    myszołów na łowach, Końskie Łąki w Gdyni

    lis przechera, Dolina Radości w Oliwie, Gdańsk

    Wszystkie zdjęcia wykonałem w granicach administracyjnych Gdańska, Sopotu i Gdyni. Naprawdę mamy tu „dzikie Trójmiasto”. I bardzo dobrze!

    Tekst i zdjęcia

    Krzysztof Nowak

    E-Horyzont Team

    - CZYTAJ TAKŻE -



    Powiązane produkty

    © Copyright 2019 by e-Horyzont. All Rights Reserved.